2018 PLANS & RESOLUTIONS

Jeszcze kilka lat temu ani trochę nie wierzyłam w postawienia noworoczne. Im starsza jestem, tym bardziej zaczynam doceniać ich ideę. Czasem wydaje mi się, że cały ten szum wokół nich powodują ludzie którzy patrzą na nie zbyt czarno-biało i widzą w nich tylko obowiązek albo przymus zamiast potraktować je z przymrużeniem oka. Trochę czasu zajęło mi zanim dotarłam do punku w którym widzę, że są one pewnego rodzaju rachunkiem sumienia w którym określamy nasze najskrytsze marzenia i upragnione cele. Taka lista „rzeczy do zrobienia” jest jak szkic postu, pracy licencjackiej czy artykułu – zawiera najważniejsze punkty, ale dróg by go osiągnąć jest wiele i każda jest inna. Wprawdzie do jasnego spisania czego oczekuję od nadchodzącego roku zabierałam się mocno niemrawo, ale w głowie wciąż siedziały mi podstawowe punkty i krzyczały o sprecyzowanie. Traktuję je mocno terapeutycznie, widzę w nich ster który pomoże mi dotrzeć do celu podróży – lepszej siebie.

  1. Wrócić na siłownię. Odkąd podjęłam decyzję o przeprowadzce siłą rzeczy musiałam zrezygnować z siłowni do której teraz byłoby mi zdecydowanie za daleko. Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać tego skutki. Okres regularnych treningów wprowadził zmiany w moim organizmie i gdy na dzień dzisiejszy nie pojawiłam się na sali już czwarty miesiąc to i moja kondycja i morale spadły. Wraz z nadejściem nowego roku uznałam, że nawet w takim malutkim miasteczku musi być jakaś na którą warto by kupić karnet! Nie musi to być od razu mcFIT, grunt by sprzęt był!
  2. Zacząć jeść zupy. Brzmi głupio wiem… ale ja nigdy w życiu nie jadłam zup! Jestem świadoma tego jak dobry wpływ mają one na organizm, zdrowie i dietę więc muszę się jakoś do tego przekonać. Dorosłe życie przecież tego wymaga!
  3. Nie zarywać nocy i spać więcej. Sen jest ważny i ma magiczny wpływ nie tylko na nasze samopoczucie ale i na wygląd cery, włosów itp. W 2017 nocy które przespałam było tyle samo co tych które zarwałam. Albo mniej. W pewnym momencie zauważyłam jak działa to na mój organizm i podjęłam decyzję, że w tym roku chcę trochę zejść z tonu i przestać przedkładać obowiązki ponad swoje zdrowie. Nawet jeśli będzie mnie to kosztować spadek średniej….
  4. SPRZĄTAĆ! Uczę się tego odkąd zamieszkałam sama. Regularne sprzątanie jakoś mi nie wychodzi. Przez mój dziwny tryb życia nie miałam nigdy idealnie wysprzątanego całego domu. Jakaś część błyszczała a inna… no cóż. Muszę przestać sprzątać po nocach tyle ile dam radę i wyznaczyć jeden dzień w tygodniu na absolutne czyszczenie.
  5. Codzienne obowiązki. Jak juz mówiłam – jestem strasznie zabiegana i często, choć mi bardzo zależy, nie mam fizycznej możliwości zrobić niektórych rzeczy – pozmywać, pościelić łóżka, ułożyć ręczników a są to przecież rzeczy które powinny być odruchem. ….
  6. Ja ponad naukę. Dotąd przedkłądałam naukę nad swoje zdrowie i co chwilę popychałam limity mojej wytrzymałości by wepchnąć w siebie więcej i zaliczyć lepiej. Zejście poniżej 90% traktowałam jak obelgę i powód do kary. Dzięki temu wspaniałemu trybowi życia wyglądałam jak zombie i podobnie też się czułam a mój organizm teraz nie do końca rozumie jak żyć. JAK ŻYĆ?! Wpłynęło to też bardzo negatywnie na moje relacje, te przyjacielskie i romantyczne, bo jako wiecznie zestresowany i zmęczony człowiek byłam bardzo… drażliwa. Od stycznia zdecydowałam, że przestanę zarywać noce i nawet jeśli będzie mnie to kosztować obniżenie wyników to… martwej i tak na nic mi się nie przydadzą.
  7. Prowadzić normalny tryb życia. Nie wiem czy to co prowadziłam wcześniej w ogóle można nazwać trybem życia. To bliżej niezidentyfikowana forma wegetacji polegająca na tym, że raz spałam 20 godzin a następne trzy dni ciągnęłam bez snu. Teraz chcę wstrzelić się w ten popularny schemat – dzień/noc. W końcu nie zawsze to co popularne jest złe.

2018 to też okres na który mam ogromne plany! Tego roku nie zostawiam tak jak poprzedniego pod hasłem „co ma być to będzie”. Są rzeczy które chcę zrobić i plany które chcę zrealizować. Moje życie ostatnio nabrało tempa i nie chcę skończyć znów w grudniu z myślą, że mogłam coś osiągnąć a po to nie sięgnęłam dlatego jasno określiłam czego chcę. Jak wpadnie coś jeszcze to tym milej będzie rozliczyć się z tego za rok!

  1. Odwiedzić Anglię i Holandię…  a szczególnie Amsterdam. Powoli realizuję swoją zeszłoroczną „Zimną Europejską Listę”.
  2. Wrócić do Irlandii i Szwecji, bo tydzień w każdym to stanowczo za mało by móc powiedzieć, że się „zwiedziło” a już na pewno nie „zrozumiało”
  3. Tatuaże! Rok 2018 to idealny moment by dodać kilka maleństw do kolekcji i zacząć rękaw… nie wiem czy kiedykolwiek go skończę ale…! Oczywiście nie chcę sobie pozwolić na zbyt wiele i po prawdopodobnie 3 wizytach w studiach powiem „koniec” na ten rok. Przyjemności trzeba dawkować.
  4. Remont sypialni / kuchni. Skoro w zeszłym roku poczyniłam tak ogromny krok i doczekałam się własnego domu to teraz wypada go pod siebie urządzić! Zaplanowałam już wycieczkę do najbliższej Ikei i skoro chcę absolutnie wszystko kupić na raz – zaczęłam odkładać na to pieniądze. Sama myśl o takim wyjeździe w gronie najbliższych napawa mnie pozytywną energią i powoduje ogromny uśmiech bo już teraz wiem, że taki wypad będzie świetną zabawą z jeszcze lepszym skutkiem!
  5. Wyzwanie codziennych postów. tym punktem jestem szczególnie podekscytowana i to z kilku powodów. Po pierwsze jest to jedyny mój „cel” dotyczący bloga. Po drugie – wyzwanie samo w sobie jest bardzo wymagające. Na czym polega? Przez 30 dni CODZIENNIE trzeba opublikować jeden post. Wymaga to ogromnych nakładów kreatywności i czasu a do tego testuje systematyczność. Gdy tylko zobaczyłam ten challange w internecie strasznie się podekscytowałam. Mam już nawet pewien zarys jak by go przeprowadzić i obiecuję – nie będziecie się nudzić! Zaplanowałam go na marzec / kwiecień więc stay tuned! Więcej informacji niedługo! 
  6. Brązowe włosy. Ostatnio odkryłam, że nigdy w moim osiemnastoletnim zyciu nie mialam ciemnego koloru włosów. Zawsze kręciłam się wokół kolorów raczej jasnych – blondy, białe a jeśli coś bardziej zwariowanego – pastelowe róże i błękity. Jak to się mówi – raz kozie śmierć. Najwyżej zgolę się na łyso i poczekam aż włosy odrosną. W końcu to tylko włosy! A i wizja bycia przez jakiś czas łysą jest całkiem ciekawa.
  7. Podróże. Wiem, wspomniałam już o Anglii i Holandii ale są to punkty na mojej „europejskiej liście” a mamy przecież jeszcze polskę. W 2018 mam nadzieję na kilka wycieczek po rodzinnym kraju i zwiedzeniu paru miast. Takie rzeczy szybko się zmieniają, wszystko się rozwija i to co widziałam kilka lat temu dziś może być już mocno nieaktualne, a mamy przecież w Polsce pare miast które nieźle ładują pozytywną energią.
  8. Czarnobyl i Prypeć. Przeginam z tymi wycieczkami, wiem. Ale każdy z tych punktów znaczy dla mnie co innego i ten wymaga specjalnego miejsca z racji na swoją historię i powagę.
  9. KOTY! Obiecałam sobie, że skoro mieszkam sama to czemu nie być samotną, wydziaraną i z kotami? A w dodatku zostanę wiedźmą i będę mieć dwa czarne maluchy!
  10. Koncerty. W tym roku chcę zaliczyć tyle koncertów ile tylko się da! Interakcja z kreatywnymi artystami którzy na codzień wydają się tacy nierealni i oderwani od rzeczywistości przywraca mi chęć działania i wiarę w wyrażanie siebie.
  11. Obejrzeć 90/00 girl movies. Ostatnio znalazłam gdzieś filmik z tytułami filmów które każda dziewczynka urodzona między 90 a 00 oglądała i kochała i… nie znałam ani jednego… z prawie 20 pozycji. Uznałam, że nowy rok jest idealnym momentem by nadrobić ten jakimś cudem stracony okres mojego dzieciństwa i nie będę ukrywać – strasznie mnie to intryguje!

A jakie Wy macie postanowienia i plany na ten rok? Koniecznie podzielcie się w komentarzu!

PS. Spodziewajcie się updateów gdy zrealizuję jakiś punkt! Może nawet posty tytulem będą nawiązywać do cyferek przy podpunktach tutaj? Zobaczymy! W każdym razie zostańcie ze mną i razem spełniajmy nasze cele!

4 Replies to “2018 PLANS & RESOLUTIONS”

  1. Piekne plany, zycze powodzenia w ich realizacji.

    1. Dziękuje! Mam nadzieje, ze wszystko się uda!

  2. Mam podobnie z tymi planami i rzeczami do zrobienia – szczególnie z siłownią i podróżami 😀
    Ale wszystko obraca się niestety wokół pieniędzy ;<
    Daj linka do tego filmiku o tych filmach 90/00 😛

    1. Bardzo bym chciała ale trafiłam na niego gdzieś na Facebooku i sama nie mogę go odnaleźć. 🙁

Dodaj komentarz