BEST MAKEUP OF 2017

Hi guyz, I’m back! Zeszły tydzień zleciał mi bardzo szybko w niekończonej się podróży przez Polskę, natomiast ostatnie dni po powrocie zmagam się z tatuażową gorączką. Słowa przechodzą przeze mnie jak przez sitko – co piąte. Ale skoro już i tak spędzam dnie w łóżku to chciałam je wykorzystać jakoś lepiej niż oglądając trzeci raz ten sam odcinek Criminal Minds. Bardzo mi zależało by podzielić się z Wami moimi absolutnymi faworytami kosmetycznymi z zeszłego roku. Opublikowałam już prywatne podsumowanie więc czemu by nie? Sporo z Was o to prosiło.

Rok 2017 był dla beauty community rokiem burzliwym. Stał pod znakiem skandali, zerwanych przyjaźni i kiepskim launchy które prawie zrujnowały wizerunek całej firmy. Szczęśliwie dla mnie był to rok w którym udało mi się przetestować kilka wartych uwagi produktów, z wyższej półki i tych drogeryjnych. Cieszy to tym bardziej, że w większości były to rzeczy na których gdyby nie spontaniczność minionego roku, nie mogłabym położyć rąk. Nigdy przedtem nie udało mi się w tak krótkim czasie zebrać tylu perełek. Przyznam się – wybór konkretnych rzeczy które dziś chcę Wam pokazać był nie lada problemem.

URBAN DECAY – NAKED HEAT

Wstyd się przyznać ale nie śledzę na bieżąco launchy nowych produktów więc nawet nie wiedziałam, że UD ma zamiar wprowadzić taki cud. Ciepłe barwy to mój świat, mimo, że dotychczas obracałam się raczej w brązach. 12 wspaniale napigmentowanych cieni utrzymanych w pomarańczowej tonacji w tym trzy oszałamiające monochromatyczne brokaty. Dla mnie absolutny die for, mogłabym katować ją codziennie. Całość nawiązuje oczywiście do ognia i miło jest widzieć zmianę w stylizacji pudelka między Naked 3 a Naked Heat, zdecydowanie na plus bo i wygodniejsze i bardziej pasuje do ogólnej tematyki. Nie chcę Wam za dużo zdradzać bo skoro to moja ulubiona firma i paletka to… szykuje się jakiś bardziej obszerny materiał na ten. temat!

MAYBELLINE – FIT ME POWDER

Nie jestem fanką pudrów, to nie sekret. Nie używam ich praktycznie w ogóle, jedynie odrobinę pod oczy a zobaczyć mnie z przypudrowaną całą twarzą? Zdarzyło się raz. Do tego nigdy nie znalazłam takiego który odpowiadałby moim wymyślnym wymaganiom. Do czasu – FIT ME zobaczyłam po raz pierwszy na YT i przyciągnął moją uwagę przez design opakowania – czarne, dwupoziomowe, kwadratowe pudełeczko, oczywiście minimalistyczne, z lusterkiem i okienkiem. Fit me to puder który w dotyku przypomina chmurkę, wiecie, taką z nieba. To coś na pograniczu pudru i masła. Jest niezwykle delikatny, dobrze zmielony i sprasowany a mimo mocnego utrwalenia pozostawia satynowy wygląd i przepuszcza naturalny blask podkładu. Wyjazd do Szwecji przyniósł o wiele więcej niż tylko wspaniałe wspomnienia.

LOREAL TRUE MATCH HIGHLIGHT

Spontaniczny zakup z październikowej promocji w rosmannie. Bo różowy. Bo rozświetlacz. No i nie pożałowałam. W prawdzie produkt jest odrobinę sypki ale nie wpływa to w żaden sposób na efekt końcowy który jest oszałamiający. Czego spodziewacie się po drogeryjnym rozświetlaczu? Efektu chamskiego brokatu? Jak też. Ale to trzykolorowe maleństwo zapewnia piękną taflę z delikatnymi różowymi drobinkami które romantycznie ocieplają buzię. Pudełeczko ma dwa poziomy, w górnym jest produkt natomiast w dolnym lusterko i ciekawy pędzelek podróżny. Bez strachu mogę powiedzieć, że dołączył on do rodzinki moich ulubionych rozświetlaczy, a te dobieram bardzo ostrożnie.

 

KKW lip kit

Ten zestaw wywołał w internecie OGROMNY szum. Śmiechem żartem – tak duży jak pupa samej autorki. Bo w końcu sygnowany inicjałami samej Kim Kardashian pod marką jej młodszej siostry Kylie Jenner. Trudno jest coś o tym napisać nie zdradzając całej historii, najlepsze chcę zachować na póżniej bo o tym zestawie również szykuję oddzielny materiał!  Zestaw zawiera cztery mocno napigmentowane błyszczyki, które nie mają w przeznaczeniu wyschnąć całkowicie a zostać odrobinę mokre by odbijać światło. Daje to wspaniały efekt optycznego powiększenia ust.  Tak jak Kim najbardziej lubi są to kolory nude a dokładniej cztery ich odcienie – dwa brązy i dwa róże, opisane imionami które nadają jej najbliżsi co czyni ten produkt niezwykle personalnym. Opakowania różnią się od typowych pomadek Kylie – są matowe i różowe, coś przez co absolutnie przepadłam. Kupić je można tylko jako całość ale za to dostajemy je we wspaniałym kartonowym pudełku w kolorze pudrowego różu które eksponuje produkt niczym muzealna wystawa. Idealne na co dzień i na większe wyjścia, fajnie współpracują z innymi produktami i dają się budować. Delikatna kremowa formuła jeszcze mocniej zachęca do używania – utrzymuje usta nawilżone, nie zjada się a produkt brzydko się nie lepi. Coś dla fanek delikatnego, romantycznego looku i instagramowych baddie. A już na pewno pozycja obowiązkowa dla fanek Kim K.

Używałyście któregoś z tych produktów? Jakie macie wrażenia? Podzielcie się też swoimi ulubieńcami z zeszłego roku!

7 Replies to “BEST MAKEUP OF 2017”

  1. O mamo, ten pigment! Cudowny jest

  2. Boże marzę o pomadkach Kylie! Narazie testowałam te z Golden Rose i są moimi faworytami 🙂

  3. Zazdroszczę pomadek. Świetne nowości kosmetyczne. Fajnie napisane i pomocne bardzo.Pozdrawiam, Naciaka!

  4. Ojezu piękne pomadkii ❤❤ oraz te cienie są przecudowne ❤

  5. Ojej genialne pomadkii :* A te cienie są obłędne.. Fajny blog na pewno będę wpadać częściej 🙂

  6. mega podobają mi się te pomadki od Kylie *_* zazdroszczę Ci ich w swojej kolekcji 🙂
    pozdrawiam cieplutko

    mojaszafamodnaszafa.blogspot.com

  7. Zakochałam się w tej palecie! 💖 a pomadki skradły mi serce! Już wiem jaki będzie mój kolejny zakup! Pozdrawiam i zapraszam! 😘

Dodaj komentarz